Pamiętnik kociary marzec 2008

15 marca 2008

W poniedziałek 10 marca uśpiłam Grację. Biedula od 2 dni tylko spała, nie jadła.
Obserwuje teraz bacznie Tamarę, ale wydaje się że jest wszystko w porządku.

Wczoraj byłam na badaniach ze Szrekiem. Trochę się wyrywał ale w sumie poszło nie najgorzej.
Wieczorem tak się zajęłam pracą, że zapomniałam zadzwonić i spytać o wynik.

Odkąd Ptysia znalazła dom w kociarni nie ma naprawdę przymilnego i nakolanowego kota.
Jedyni kandydaci to Szrek i Bobik. Bobik już 2 razy sam wlazł mi na kolana.
Wygląda na to, że Bobik przejął rządy w kociarni. U kotów właściwie nie widać hierarchii.
Nie wiadomo kto rządzi dopóki się nie pobiją. A już 2 razy Bobik zaatakował Szreka.
Szrek nie wdał się w bójkę tylko się schował. Za to do ataku ruszyła Białka i nalała nie nowego Szreka lecz Bobika.
Z tego wynika że Szrek nie ma skłonności do dominacji i może po kastracji sprawa się unormuje.
Biedny Szrek nie ma zbyt dużych szans na adopcje – jak to duży dorosły kocur.

Długi czas w kociarni była przewaga kotek a teraz robi się męski klub.

Pętliczek dorośleje – stracił pucołowatość i pysio stał się bardziej smukły. I tak jest śliczny, z buzi wygląda na kotkę.

21 marca 2008

19 marca Szrek zostały wykastrowany. Trochę się bałam ale wygląda na to, że wszystko jest OK.

Od 18 marca jest kotka po sterylizacji – bardzo ładna, grafitowa z widocznymi pręgami, duża gładkowłosa. Dziwne, że ludzie, którzy ją złapali i przywiezli twierdzili, że to kotka oswojona i do tego rasowa i długowłosa! Przedziwny opis w ogóle nie zgadza się z rzeczywistością. Są przecież europejczyki o takim ubarwieniu, chociaż rzadko.

Kotka nie jest przymilna, kamień z serca bo żal by było wypuścić. Zachowuje się dziwnie, jest bardzo przestraszona, siedzi w kącie, fuczy. Pogłaskałam ją po głowie i nie zafuczała. Trudno powiedzieć co z tego wyniknie. W każdym razie tak nie zachowuje się kot oswojony domowy.

22 marca 2008 – Wielka Sobota

Biedny Szrek, jest atakowany przez inne koty. Wczoraj siedziałam sobie w kociarni czytając książkę. Bobik wpakował mi się na kolana i usadowił się. Najpierw nadstawiał łebek do głaskania ale to nie jest kot, z którym „można zrobić wszystko”. Trzeba uważać bo niektóre pieszczoty mogą mu się nie podobać. Taki koci egoista – uwali się na kolanach człowieka i się grzeje ale połasić się i pomilić to już nie.

Klatkę Szreka zostawiłam otwartą i nawet dziwiłam się, że siedzi sobie spokojnie i nie zamierza wychodzić. W pewnym momencie usłyszałam jakiś rumor pod stołem. Zanim zsadziłam z kolan Bobika i doleciałam do stołu, wałka się rozpoczęła. Biedny Szrek schował się za wory ze żwirkiem, a atakującym była BIAŁKA! Nigdy wcześniej nie zauważyłam, żeby ta kocica jakoś rządziła albo atakowała inne koty. Zupełny szok!!!

Działo się to wszystko bardzo szybko. Usiłowałam odgonić Białkę. W tym czasie zjawił się tam Bobik. Nie wiadomo czy chciał tylko zobaczyć co się dzieje czy się włączyć po którejś stronie. U kotów jak zacznie się bójka to nie wiadomo dlaczego włączają się nowe koty, niby nie będące stroną konfliktu, i dochodzi do ogólnej bijatyki. Na szczęście trwa to sekund. Tym razem Bobik dołączył i dostało mu się. Białka ruszyła na niego i spuściła mu manto zanim udało mi się je rozgonić. Biedny Szrek tymczasem krył się za workami ze żwirkiem.

Co mam teraz zrobić ze Szrekiem? Czy ma siedzieć w klatce czekając na dom? W drugiej kociarni powstała grupa wzajemnej adoracji, która nie toleruje dorosłych przybyszów. Kociaka czy młodzika przyjmą ale dorosłego już nie. Żaden z tych górnych od dawna nie znalazł domu. Ale postanowiły siedzieć na kupie i nigdzie się nie ruszać. Gdy tylko pojawi się ktoś obcy to cała grupa kotów adopcyjnych znika za kanapą. Zostają tylko moje osobiste i zwalista Letycja.

Oczywiście żartuję pisząc, że one nie chcą być adoptowane. Skąd wiadomo co tkwi w ich łebkach. Ale rzecz jasna boją się Jego Wysokości, który na szczęście rzadko bywa na górze ale kilka razy się zjawił i potraktował szmatą nieszczęśnika, który miał pecha wychynąć do łazienki. Jak tylko słyszą jego głos lub kroki to cała grupa gna za kanapę.

Jego Wysokość nie akceptuje mojego azylu dla kotów i inaczej traktuje moje osobiste a inaczej te adopcyjne. One to chyba czują, może też jakoś wiedzą, że nikt ich nie zabierze bo trójka moich nigdy się nie chowa.

Outsiderzy – koty, które nie przystają do stada – są w trudnej sytuacji. Dopiero po adopcji, gdy są w domu bez innych kotów, rozkwitają, zdrowieją, znikają problemy behawioralne.

Takimi kotami były:

Fiona – permanentnie chowająca się. Stał wtedy w kociarni rower i musiałam zrobić jej tam posłanie za rowerem i tam też stawiać jedzenie. Zrobił się z niej balon i obawiałam się ze to Fip. Ale okazało się że to tylko tkanka tłuszczowa. Po adopcji stała się cudownym kotem, pociechą dla swych państwa, od których cały czas dostaję wiadomości i życzenia świąteczne.

Mona – nie chowała się, lecz próbowała działać. Nauczyła się otwierać drzwi klamką i uciekała. Łaziła gdzie chciała. Niestety rodzina nie akceptuje kotów poza wyznaczonymi pomieszczeniami i oczywiście nigdzie nie można postawić kuwety, nawet małej. Więc Mona brudziła gdzie popadnie i sytuacja stała się patowa – Mona w kociarni bitwy i awantury z kotami, brudzenie itp. – Mona w domu to awantury z rodziną. W nowym domu Mona zupełnie się niemiła, nawet jej problemy zdrowotne ustały. (dygresja na temat Mony i forów internetowych)

Lili – która bała się innych kotów ale nie dochodziło do większych konfliktów. Lili kryła się po kątach i jadła na półce. Teraz ma swoją panią i duże mieszkanie do biegania.

Gracja – też nie lubiła innych kotów i trzymała się od nich z daleka. Była początkowo dzika więc wypuszczałam ją na ogródek. Lubiła łazić i czasem znikała na kilka dni. Odkąd zginęła na 2 miesiące wypuszczałam ją rzadziej. Niestety zachorowała na mocznicę.

Share


Dodaj komentarz




XHTML: Możesz używać tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>