Pamiętnik kociary – wstęp

Do połowy 2006 roku współdziałam na rzecz kotów z grupą różnych kociarzy z Bielan. Jednak współpraca ta rozpadła się, głownie dlatego, że nastawiona byłam na działanie w zespole. Tymczasem większość kociarzy, którzy siedzą w tym temacie od lat, przyzwyczaiło się działać samodzielnie. Podzieliły nas również różnice poglądów na temat racjonalnej pomocy kotom bezdomnym. Problem ten jest tak ogromny ze przerasta każdego. Nie można zrobić wszystkiego, pomóc wszystkim. Można zajmować się tylko wycinkiem i zadowalać tym, że uratuje się jakiś promil.

Pamiętam przypowieść z filmu Holy Man, kiedy to Eddie Murphy opowiada, że spotkał kobietę, która wrzucała do morza rozgwiazdy wyrzucone na brzeg. Zapytał ją, jakie ma sens to, co robi, skoro na plaży leża tysiące rozgwiazd i wszystkich nie wrzuci do morza. „Dla tej jednej to ma sens” – odpowiedziała kobieta.

Wydaje mi się, że lepiej zrobić mniej, ale dobrze, niż próbować zrobić zbyt wiele przy niewielkich efektach działania.

Dlatego w 2006 zdecydowałam się na działaniu jako wolontariusz Fundacji Canis, gdyż zasady działania tej organizacji mi odpowiadają.

Nie będę już kontynuować „Naszych Akcji” bo nie ma nas, jestem tylko ja. Postanowiłam pisać coś w rodzaju pamiętnika, chociaż nie wiem czy nie okaże się on „słomianym ogniem”.


Wiele osób pyta mnie dlaczego to robię. Dlaczego poświęcam swój czas i energię i nic z tego nie mam. Niektórzy wręcz mnie pytają: co ty z tego masz? I nie wierzą, że niestety żadnych dochodów a wręcz same wydatki.

Wydaje mi się, że w naszym kraju nie ma etosu społecznego pomagania innym. Dlatego tak wielu starszych ludzi żyje samotnie, bez pomocy sąsiadów, nie ma znajomych. Dlatego jest taki problem, gdy staruszka ma psa i nie daje rady go wyprowadzać. Nikt jej nie pomoże, choć w bloku mieszka setki ludzi. Bo uważamy, że pomaga się tylko rodzinie. Obcy ludzie maja rodzinę i niech ona pomaga.

Idea pomagania innym, pracy społecznej została zohydzona w komunizmie, kiedy już w szkole dzieci były uczone, że praca społeczna jest bez sensu, wykonując przymusowe ileś tam godzin prac społecznych, które polegały przeważnie na tym, że jedna klasa wykopywała dół, który druga klasa, tez w ramach prac społecznych, zasypywała.

Większość ludzi nie pomaga, bo boja się śmieszności. Bo niestety okazanie dobrego serca może spotkać się z drwiącym „po co ci to, na co ci to”. Towarzysza temu podejrzenia, że jednak coś się z tego ma. Więc każdy rezygnuje bo po co się narażać na kpiny, podejrzenia i plotki.

Pamiętam, że mając nascie lub 20 lat przeżywałam frustracje typowe dla swojego wieku i wtedy mądrzy ludzie radzili mi: zacznij pomagać innym. Ciskałam się, że ktoś opowiada mi takie bzdury. Podejrzewałam, że zamiast podać mi złoty środek, który rozwiąże moje problemy, ktoś po prostu zbywa mnie frazesami. Zapewne zresztą, tak właśnie było.

Z perspektywy lat wydaje mi się, że pomaganie innym daje sens i cel w życiu. Praktycznie tylko to ma sens. Przecież całe życie polega na robieniu czegoś dla innych. Żyjemy dla innych. Nawet największy sukces nie smakuje, jeśli nikt o tym nie wie. Pracujemy dla innych, tyle ze nam za to płaca.

Dlaczego jednak są ludzie, którzy działają społecznie? Po prostu maja tyle energii życiowej, że nie cieszy ich rozwalenie się po pracy na kanapie i oglądanie TV. Mnie takie życie nigdy nie wystarczało. Spędzanie wolnego czasu na siedzeniu na kanapie, gadaniu o niczym, wydaje mi się okropne nudne. Zawsze miałam jakieś hobby, polegające głownie na kolekcjonowaniu. Jednak zbieranie zawsze pozostawia niedosyt, bo przyjemność czerpie się tylko ze zdobywania. A zdobycz sama w sobie bardzo szybko powszednieje.

Dlaczego zwierzęta a nie ludzie? To proste: zwierzak jest wdzięczny, odwzajemnia się miłością. Zwierzę nas nie okradnie, nie oszuka, nie wykorzysta, nie wyśmieje. Niestety zwierzę nam nie pomoże w potrzebie. Na to nie możemy liczyć. Ale czy na człowieka zawsze można liczyć? Różnie z tym bywa.

Po prostu jedni niech pomagają ludziom a inni zwierzętom. Natomiast teraz w XXI wieku jesteśmy na takim etapie cywilizacji, kiedy szczególnie ważna jest ochrona środowiska. Nie jestem w stanie obronić lasów nad Amazonka ani cofnąć efektu cieplarnianego ale mogę uratować kilka zwierzaków, oszczędzać wodę i energię elektryczna. Ochrona środowiska jest obecnie najważniejszym celem ludzkości i przyjdzie czas gdy wszyscy to zrozumieją.

Małgosia

Share


Dodaj komentarz




XHTML: Możesz używać tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>