Święta, święta i po świętach 24 marca 2008

Wygląda na to, że ostatnia gwiazdka to były ostatnie święta w tej „rodzinie”. Na gwiazdkę było nawet miło. Tym razem przed świętami powiedziałam, że nie przyjdę do nich żeby nie oglądać miny Jego Wysokości jak gradowa burza. Reszta rodziny też nie przychodzi. Trudno się dziwić, że chcą spędzić święta w miłej atmosferze a nie wysłuchiwać ciągle tych samych dyskusji na temat co kto robi lub nie robi w domu itp.

Święta i imprezy rodzinne wyglądają u nas tak, że rodzinka siedzi przy stole i rozmawia na dokładnie te same tematy co na co dzień czyli sprzątanie, zmywanie, nalewanie wody do czajnika itp. Nuda, nuda i nuda. Zawsze tak było.

Oczywiście ja jestem zawsze atrakcją programu, a raczej moje rozmaite hobby. To był zawsze temat numer jeden. Nawet odnosiłam wrażenie, że ci ludzie nie mają nic ciekawego do powiedzenia i krytyka moich pomysłów staje się jedynym tematem, jaki można poruszyć w obecności cioć, wujków i innych rzadkich gości. W końcu nie każdy ma w rodzinie kociarza czy innego hobbystę, którego można wyśmiewać i krytykować. W rezultacie każda taka impreza zamieniała się w jakiś sąd nad moją osobą. Przed wiekami tematem byli moi faceci mniej lub bardziej beznadziejni. Potem moje zainteresowania muzyką rozrywkową a teraz koty.

Reasumując nie wiele tracę i żałować nie ma czego.

Oczywiście zamiast wyjść na spacer to znowu siedzę cały dzień przy komputerze. Zastanawiam się cały czas żeby kupić kijki do nornic walking i chodzić. Od tego siedzenia mam problemy z górnym odcinkiem kręgosłupa a chodzenie z kijkami powinno temu zaradzić. Jednak w tym celu muszę przewalczyć w sobie obawę, że ludzie będą na mnie patrzyć jak na wariatkę. Niestety lata krytyki za bycie nie typowym robią swoje. Na dobą sprawę co mnie obchodzi co sobie pomyśli anonimowy przechodzień. Przecież normalny człowiek nie przystanie i nie zacznie się ostentacyjne w głowę pukać, robić min, albo uwag. Nawet jego wysokość publicznie by sobie na to nie pozwolił, tylko w zaciszu domowym.

Wyobraźmy sobie taką scenę: otóż wszyscy ludzie zamieniają się psychicznie w dzieci w przedszkolu, które się przezywają, przedrzeźniają, robią miny. Idę sobie na spacer z kijkami do nornic walking nad kanałek a każdy mijany człowiek zatrzymuje się, wywala język, kręci tyłkiem i skrzeczy „o nene, nene, co za wariatka!”.

W rzeczywistości nikt się tak nie zachowa, ludzie są zbyt kulturalni. A nawet gdyby ktoś się tak zachował to by świadczyło, że coś z jego głową nie jest w porządku.

Kiedyś miałam problemy z nieśmiałością. Nadal mam ale już w dużo mniejszym stopniu. Ktoś mnie zapytał wtedy co ja bym poradziła osobie nieśmiałej. Nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Tak naprawdę poradziłam sobie z tym problemem sama, bez żadnych psychologów, choć trwało to lata. Teraz miałabym parę rad dla osób nieśmiałych. Ale o tym innym razem.

Share


Dodaj komentarz




XHTML: Możesz używać tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>